Orava AR-117 - Mutlimedia za grosze
W poszukiwaniu niedrogich multimediów trafiliśmy znów do słowackiej Oravy. Oto co znaleźliśmy w magazynie: nową stację multimedialną.
Słowacy nie rezygnują ze swoich ambicji. Po serii radioodtwarzaczy z Bluetooth wzięli się za multimedia, i to wzięli na serio, bo tak trzeba przyjąć ich najnowsze dzieło: stację mutlimedialną AR-117. Nie dość, że niezła, to na dodatek całkiem przystępna cenowo. U naszych poludniowych sąsiadów jest dostępna już poniżej 200 euro. Całkiem niezła propozycja jak na to, co prezentuje.
Zabawę zaczęliśmy od pomiarów - i tu pierwsza miła niespodzianka. Sprzęt generuje tak niski poziom zniekształceń, że nie zmierzyliśmy mocy przy 10% THD. A co to oznacza w tłumaczeniu na polski? Całkiem porządny wzmacniacz, którego konstruktorzy przyłożyli się do projektu. Efekt to fajne granie nawet przy mocnieszym podkręceniu głośności. Można grać głośniej bez obawy o duży przyrost zniekształceń, jaki ma miejsce nawet w radiach dużo bardziej renomowanych marek. Innymi słowy: mniejsze ryzyko spalenia głośników.
Choć mocy nie jest szczególnie dużo, to i tak wystarcza do niezłego grania. Oczywiście nie jest to audiofilski produkt, ale jest zrównoważone granie, trochę dynamiki i charakterystycznych cech współczesnych odtwarzaczy DVD. Dla mnie to przede wszystkim produkt skrojony na miarę fana MP3, jest tu bowiem wszystko, czego potrzeba. Troche więcej basów, lekko podkoloryzowana góra i średnica, która brzmi tak, jakbyśmy słuchali listy przebojów z modnej stacji radiowej. Co ciekawe, wszystko można uwypuklić w stronębardziej agresywnego brzmienia, gdy skorzystamy z korekcji dźwięku. Wprawdzie nie jest ona znaczącorozbudowana, ale i tak wystarczy. Do dyspozycji regulacja zakresu tonów niskich, średnich i wysokich oraz ich gotowa kombinacja, czyli efekty zaprogramowane przez producenta.
Nazwy efektów są bardzo interesujące. Prócz dość konwencjonalnych, takich jak rock, hip-hop czy dance, jest jeszcze latin, rave, urban i acoustic. Sporo, ale i tak wolę ręczną regulację, i to w jedynej słusznej pozycji: linowej.
Matryca na papierze nie powala. Rozdzielczość wynosi 480x234 pikseli, więc niedużo. W praktyce jednak wystaczy do wygodnego oglądania. Na dodatek ma niezłe kąty spoglądania, więc pasażerowie z boku nie będą narzekać. Co ważne, aktywna warstwa świetnie reaguje na dotyk, co nie zawsze było mocną stroną produktów z dalekiej Azji. Sterowanie sprzętem nie jest trudne - całe menu zaprojektowano tak, by nie trzeba było marnować czasu na domysły. Dodatkowym ułatwieniem są spore ikony, więc nie będzie problemu z trafieniem nawet wtedy, gdy ćwiczymy jazdę po bezdrożach. No i jeszcze jeden mały gadżet - mechanizm automatycznego chowania i wysuwania ekranu działa sprawnie i szybko, co wcale nie jest takie oczywiste. Jedna uwaga: kto ma marną instalację elektryczną w aucie, niech lepij poprawi przewody zasilające stację. W trakcie chowania ekranu stacja pobiera sporo prądu, więć trzeba się liczyć nawet z chwilowym wylączeniem sprzętu, gdy zabraknie energii. Stacja ma jeszcze jedną ciekawą przypadłość. Wbudowano w nią wentylator do chłodznie konstrukcji. Sęk w tym, że wentylator jest dość głośny, więc kto ma słabo wytłumioną wnęke na sprzęt, z pewnością co nieco usłyszy. Naturalnie hałas wentylatora najbardziej słychać na stole w studiu pomiarowym. W samochodzie będzie lepiej.
Staja przekonuje do siebie jakością wykonania, przyzwoitym brzmieniem (jak na tanią markę - całkiem nieźle), funkcjonalnością i ceną. Zaskakuje jednak pod jednym względem. Gdzie, do licha, podziało się USB?! W takim sprzęcie aż nie wypada. Kto jednak przeboleje brak stosownego gniazda, powinien być zadowolony. A to już coś!
ORAVA AR-117
AUDIO
Moc maks: 4 x 50 W
Pasmo odtwarzacza: 20-20000 Hz
Dynamika: 90 dB/1kHz
S/N: 90 dB
THD: -
Wyjścia audio/video: 3/2 pary
Cena: 195 Euro
Info: orava.pl
WYNIKI POMIARÓW
Parametr Warunki Rezultat
Moc maks. - 23,5 W
THD maks. - 8,2%
Moc nomin. THD 1% 17,2W
Moc nomin. THD 10% -
Pomiary przeprowadzono urządzeniem Helix XXL przy napięciu 13,8V. Pomiary przeprowadził Bemocar.
autor: Tomasz Okurowski
źródło: GT Nr 1 (133), styczeń 2010
