Tuning Fiat 500 - Emocje dla dwojga
Auto Tuning - Fiat 500 to auto kultowe: ulubieniec instalatorów car audio z całej Europy. Trudno im się dziwić, bo w tym aucie można się zakochać lub je znienawidzić.
Fiat i Hertz razem? We Włoszech to dobra para. W Polsce również. Na dodatek nikogo to nie dziwi: Hertz i Fiat - po prostu włoszczyzna we własnym sosie. Ale jakim! Kto choć raz spróbował zabawy z nowym wozem demonstracyjnym Hertza, nie powinien przejść obok niego obojętnie. Na dodatek szczerze wątpie, czy emocje będą negatywne. Nowe dzieło Hertza i Fiata to nadzwyczaj wdzięczny majstersztyk. Do tego z ogromnym polskim pierwiastkiem - całość projektu zmajstrowano w warszawskim centrum Car Hi-Fi.
Już pierwsze pozytywne skojarzenia łapie się po zajęciu miejsca w fotelu kierowcy. Wprawdzie nie jest to limuzyna na miarę S klasy, ale jak na tak mały wóz jest nieźle. Do tego całkiem wygodne fotele ze śmiesznymi zagłówkami i przepiękna deska rozdzielcza. Naturalnie wydanie fabryczne zostało odpowiednio upiększone, by można poczuć się jak w samochodzie o klasę wyższym. Już samo zamykanie drzwi wzbudza podziw. Zamykają się bowiem z podobnym odgłosem jak w dobrych limuzynach. Są ciężkie, masywne i dobrze opatulone wygłuszeniem, skórą i alkantarą.
Pierwsze, co od razu przykuwa wzrok, to głośniki. Dużo głośników. W drzwi bowiem wciśnięto trzy pary wooferów 16 cm z nowej serii ESK i parę mniejszych, 13 cm. By wywołać odpowiednie wrażenie, dodano jeszcze dwie pary tweeterów. Co ciekawe, zamiast wbudować je w miejsce fabrycznych, umieszczono je tuż przy lusterkach, fabryczne miejsca zamaskowano zaś alkantarą. Wprawne oko fana Fiata 500 zauważy jednak charakterycztyczny wypukły kształt fabrycznych maskownic pod elegancką alkantarą.
Wielka bateria głośników?
Początkowo trochę mnie to przeraziło, bo gdyby całość zagrała, wykorzystując maksimum swoich możliwości, pewnie czekałaby mnie wizyta u laryngologa. Na szczęście ocalałem, bo instalator, czyli warszawskie Centrum Car Hi-Fi, zrobił wszystko po swojemu. Całość zestrojono ostrożnie, by nie przestraszyć słuchacza, a jednocześnie ocalić głośniki przed zniszczeniem, gdyby do radia dobrał się osobnik pokroju idioty. Konsekwencją tego jest zaskakujący spokój. Głośniki grają dynamiczniei żywiołowo, ale wykorzystują raptem ułamek swoich rezerw. Masywna bateria kick basów przycięta gdzieś w szerokim spektrum 40-150 Hz dobrze komponuje się z subwooferami. Kick, gdy potrzeba, jest jak kopnięcie kibica w trakcie ustawionej wojny gdzieś w zapadłym lesie. Jednakże, gdy nie jest zmuszony do wysiłku, przypomina spokojne miarowe kroki batalionu wojska. Jest dlikatnie przyjemnie. Dokładnie tak samo jest z subwooferami. Dwie masywne bestie czające się tuż za fotelami dają wyobrażenie monstrualnego basu. A jest dokładnie na odwrót. Subwoofery delikatnie współgrają z resztą głośników i robią to tak dostojnie, że czasem można zapomnieć o ich obecności.
Zwróćcie uwagę, że w opisie brzmienia przebrnąłem dopiero przez basowe wdzięki. A co z resztą pasma? Nie ograniczę siędo suchego przekazu w stylu: "Reszta gra dobrze". Gra fajnie, przyjemnie, mimo wszystko żywiołowo i - co najważniejsze dla mojego ucha - brzmi łaskawie. Nie epatuje agresją i soczystością, z jakich znany był Hertz. Jego ostrawe maniery zostały tak złagodzone, że w Fiacie mogę siedzieć godzinami i nic mi się nie znudzi. No chyba, że zaprotestują moje cztery litery i struktura na literę K: kręgosłup. W końcu ile można siedzieć na fotelu w samochodzie? Dla odprężenia można wyjść i zajrzeć do bagażnika.
Bagażnik w Fiacie 500 to pojęcie względne, więc Centrum Car Hi-Fi zafundowało sportową przeróbkę. Kanapa wylądowała w bliżej nieznanym miejscu i Fiat stał się autem dwuosobowym - jak najprawdzwsze włoskie sportowe bolidy. Wyszło mu to na dobre, bo w uzyskanej przestrzeni zaszalano z zabudową. Dwa subwoofery zainstalowane na opak: jeden manesem do dołu a drugi do góry. To fajny widok, który rzadko się przytafia: możliwość obejrzenia, jak ten sam model subwoofera wygląda z przodu i z tyłu. A pomiędzy nimi trzy różne modele wzmacniaczy Hertza.
Niemałych wzmacniaczy. Potężne klocki grają osobne role. Monoblock daje czadu z subwooferami, dwukanałowy ze wszystkimi wooferami 16 cm na pokładzie. Jest jeszcze czterokanałowy, który współpracuje z całą resztą głośników: zestawami dwudrożnymi z przodu (głośniki 13 cm tweetery) oraz koaksjalnymi lilipucimi modelami o nieco zapomnianej średnicy 10 cm. Liliputy wbudowano w tylną klapę. Pewnie po to, by po otwarciu bagażnika było słychać nie tylko subwoofery. Jak widać, kto nie ma farta by wejść do Fiata, doznaje odrobiny łaski - może posłuchać tylnych głośników. Ja zwyczajowo sobie darowałem. Wolę siedzieć w kabinie.
Siedząc w kabinie, łatwo przeoczyć jeden charakterystyczny detal: brak środkowych kratek wentylacyjnuch. To wbrew pozorom komplement dla instalatora. Skoro bowiem nowe radio Kenwooda w rozmiarze 2 DIN w niczym nie przeszkadza, to jest ok. Wypełnia ono miejsce, gdzie zwyczajowo ładuje się banalne radio 1 DIN, a nad nim kratki wentylacyjne. W sumie można się bez nich obyć, bo malutka kabina nagrzewa się wystarczająco szybko w zimny deszczowy dzień, więc jest ciepło, sucho i przyjemnie. W sam raz na romantyczny wypad dla dwojga, i to bardzo emocjonujący wypad. Zresztą nie muszę niczego więcej podpowiadać. Przecież sami wiecie najlepiej, jaki pożytek można mieć z takiego Fiata 500 - nie tylko w piątkowy wieczór.
FIAT 500 HERTZ CENTRUM CAR HI-FI
AUDIO
Jednostka sterująca: Kenwood DNX 9240BT
Wzmacniacze: Hertz: EP1D, EP2, EP4
Głośniki przód: 3x Hertz EV 165, 1x Hertz ESK 130
Głośniki tylne: 2x Hertz Hi-Energy
Instalacja: Centrum Car Hi-Fi, Warszawa
autor: Tomasz Okurowski
źródło: GT Nr 1 (133), styczeń 2010
