50201 użytkowników, 324 filmów, 2226 zdjęć

Test Tuning Audi A1 1,4 TSI

Test Tuning Audi A1 1,4 TSI 05-02-2011

        Jak każde Audi. Jeszcze jakiś czas temu osoby, które chciały kupić małe, ale stylowe autko miejskie klasy premium, miały dosyć ograniczony wybór. Mogły udać się do salonu Mini i zamówić swojego wymarzonego Coopera. Teraz, po premierze takich aut, jak Alfa Romeo MiTo czy Citroen DS3, również Audi postanowiło wprowadzić do swojej oferty "malucha". Czy model A1 zdoła odebrać klientów nie tylko Mini, lecz także włosko-francuskiej konkurencji?

Z przodu najmniejsze Audi prezentuje się jak... Audi. Duży grill w kształcie trapezu oraz charakterystycznie zarysowana linia przednich świateł - wszystko to sprawia, że nie pomylimy tego samochodu z żadnym innym. Profil auta do przedniego słupka przypomina nieco Audi A3, dopiero małe tylne szyby oraz łagodnie opadająca linia dachu z wkomponowanym spojlerem odróżniają tego "malucha" od jego nieco większego brata. Czy sylwetka A1 jest atrakcyjna? To kwestia gustu. Według mnie wygląd zewnętrzny najmniejszego Audi jest zbyt zachowawczy. Możliwość wyboru pomiędzy trzema wzorami felg oraz kilkoma kolorami lakierów, których możemy użyć do pomalowania łuków dachu, to jednak za mało, aby wyróżnić się z tłumu.

O wnętrzu A1 również można powiedzieć, że jest typowe dla marki Audi. Wszystkie plastiki idealnie spasowano, materiały wykończeniowe są bardzo dobrej jakości, a w dziedzinie ergonomii ten niemiecki producent aut może być stawiany za wzór. Na pokładzie znajdziemy wszystkie niezbędne elementy, jakich możemy wymagać od auta tej klasy. Podgrzewane przednie fotele, tempomat, komputer pokładowy z nawigacją oraz modułem Bluetooth czy klimatyzacja to tylko część "czasoumilaczy" dostępnych na każde zawołanie kierowcy. Elementem budzącym skojarzenie z topową limuzyną Audi - A8 jest wdzięcznie wystający znad deski rozdzielczej wyświetlacz systemu multimedialnego.

Kontrast, czerń oraz kolory, a co za tym idzie, czytelność informacji, które pojawiają się wyświetlaczu - wszystko to może zawstydzić niejeden wysokiej klasy telewizor Full HD.

No dobrze, zagalopowałem się trochę. Wróćmy zatem na ziemię, a dokładniej: usiądźmy za kierownicą najmniejszego Audi. Widoczność z miejsca kierowcy jest bardzo dobra z każdej strony. Dzięki niskiemu usytuowaniu przednich foteli podróżujący tym samochodem mogą poczuć się trochę jak w gokarcie. Warto zaznaczyć, że A1 jest autem dwuosobowym. Oczywiście z tyłu znajduje się dwuosobowa kanapa, jednak wygodnie będzie na niej tylko zakupom, które nie zmieściły się do 267-litrowego bagażnika. Pomimo dwukolorowej tapicerki zabrakło mi we wnętrzu Audi jakichś designerskich smaczków stylistycznych, które nadałyby kabinie tego "malucha" więcej polotu. Całe wnętrze jest poprawne aż do bólu
.

Pod maską testowanej wersji pracował najmocniejszy z dostępnych obecnie silników - turbodoładowany motor benzynowy o pojemności 1,4 l. Nigdy nie sądziłem, że 122 KM w ważącym prawie 1200 kg samochodzie może dawać tak wiele radości z jazdy. Na usta ciśnie mi się jedno określenie tej jednostki napędowej: "mały, ale wariat". W połączeniu z 7-biegową automatyczną skrzynią S-Tronic niewielki silnik żwawo napędza mały samochód. Suche dane fabryczne mówią o 8,9 s potrzebnych, by rozpędzić się do pierwszej setki, jednak subiektywne odczucia są dużo lepsze. Warto podkreślić, że prędkości przekraczające te dopuszczalne na naszych autostradach nie robią na dzielnym silniku większego wrażenia. Dodatkowo dźwięk wydobywający się z podwójnej końcówki układu wydechowego w momencie, gdy wskazówka obrotomierza przekroczy granicę 4 tys. obrotów na minutę, jest bardzo rasowy.

Teraz słów kilka o automatycznej dwusprzęgłowej skrzyni S-Tronic, w którą został wyposażony testowany egzemplarz. Tak naprawdę jedynym słusznym trybem pracy, który z czystym sumieniem mogę polecić, jest tryb "S". Zapewniam, że spodoba się on nie tylko osobom szukającym sportowych doznań. Co prawda gdy jeździmy z ustawionym trybem sportowym, skrzynia biegów zmienia przełożenia przeważnie przy granicznych wartościach obrotów i stara się, aby maksymalna moc była dostępna po każdym, nawet najlżejszym, muśnięciu pedału gazu. Taka jazda jest jednak najbardziej płynna. Tak, tak - to nie pomyłka. W podstawowym ustawieniu skrzyni w pozycji "D" każda zmiana przełożenia jest okraszona solidnym szarpnięciem. Dopiero powyżej trzeciego biegu zmiany przełożeń przestają być dokuczliwe i odczuwalne. Szczytem możliwości trybu "D" było podjeżdżanie pod niewielkie wzniesienie podczas ospałego toczenia się w porannym korku. S-Tronic nie mógł się zdecydować, czy ten manewr należy wykonywać na pierwszym, czy może jednak już na drugim biegu. W efekcie przez dłuższą chwilę wyglądałem za kierownicą Audi jak początkujący uczestnik kursu na prawo jazdy. Zabrakło tylko "elki" na dachu...

Zapewne zastanawiacie się, ile taki mały, ale żwawy silnik pali. Przy ostrej jeździe, ze skrzynią ustawioną praktycznie cały czas w trybie sportowym, komputer pokładowy pokazywał, że zużywamy 9,5 l benzyny na 100 km. Przy mniej brutalnym traktowaniu pedału gazu oraz korzystaniu z systemu start & stop spokojnie możemy zbić nawet 3, a w trasie 4 l z wyżej wymienionej wartości.

Najtańsza, budżetowa, wersja Audi A1 z 86-konnym turbodoładowanym silnikiem 1,2 l kosztuje 67,5 tys. zł. Za auto z takim samym silnikiem jak nasz testowany egzemplarz, 7-stopniową automatyczną skrzynią biegów oraz wyposażeniem Ambition przyjdzie nam zapłacić już ponad 91 tys. zł. Dodatkowo jeśli zaczniemy doposażać nasz egzemplarz w różnego rodzaju dodatki, łatwo przekroczymy magiczną granicę 100 tys. zł.

Jakim autem jest najmniejsze Audi? Z pewnością nie jest to najtańszy model tego niemieckiego producenta. A1 nie jest także tak klimatyczne, jak Mini ani tak designerskie, jak chociażby Citroen DS3. Walory tego miejskiego samochodu docenią fani marki, którzy uwielbiają prestiż oraz jakość, ale niekoniecznie lubią wyróżniać się z tłumu.


Tekst i zdjęcia:
 Paweł Kaczor