NA JESIENNE DNI: GOLF III

Tuningowa przygoda Piotra zaczęła się już dawno, dawno temu. Na początku była stara „renówka” Clio, która więcej wspólnego miała z Bożonarodzeniową choinką, niż z tuningiem. Założenie było proste: im więcej dodatków tym lepiej, nie zważając na to, czy autko będzie z tym dobrze wyglądało, czy nie.

Jednak właściciel dorósł, a wraz z nim tuningowy styl. Przyszła kolei na zmiany, a jak zmiany to nowy pomysł na tuning, czyli Volkswagen Golf III. Samochód został zakupiony w listopadzie ubiegłego roku i nic wspólnego nie miał z tuningiem. Był zbyt konserwatywny i podobny do wszystkich innych jeżdżących „aut dla ludu”. Z czasem zaczęło jednak nabierać odpowiednich kształtów.

Pierwsza rzeczą, jaka pojawiła się w VW, były przyciemnione szyby i białe boczne kierunkowskazy zapożyczone od młodszego brata – Golfa IV generacji. Szyby tylne mają ciemniejszy odcień, tym samym odróżniając się od pozostałych. Pozwala to zwiększyć widoczność z przodu, a zarazem odeprzeć atak „niebieskich kolegów z drogówki”, którzy na każdym kroku chcą naszym pięknie „ściemnionym” autkom wlepić mandat.
Głównym celem Piotrka było stworzenie takiego VW Golfa, jakiego jeszcze nikt nie będzie miał. Na rynku jest dostępnych tyle dodatków, ile tylko dusza zapragnie, ponieważ jest to bardzo wdzięczny do tuningu model samochodu, a części są ogólnie dostępne.

Kolejną nowinką w Golfie było radio. Wcześniejszym właścicielem auta był starszy pan, więc ten element wyposażenia nie był mu bardzo potrzebny. Wybór padł na produkt Pioneer DEH-7110, popularnie zwany „delfinem” wraz z głośnikami JBL GTO o mocy 175W. Elipsy nie spełniały wymagań właściciela i zapotrzebowania na moc, tak więc Piotr zmienił je po 3 miesiącach na nowszy model – Power – o łącznej mocy 500W. Następnie przednie miejsce na głośniki zajęły MB Quark wraz z „gwizdkami” i zwrotnicami.

Wreszcie nadszedł czas na spojlery. Na pierwszy ogień poszły progi, aby obniżyć optycznie samochód, oraz tylny spojler dla nadania bardziej drapieżnego wyglądu… Piotr długo zastanawiał się, jaki tylny spojler ma zamontować. Po dokładaniu kilku różnych modeli wybór padł na lotkę od Toyoty Corolli. Spojler został odpowiednio zmodyfikowany i już po pomalowaniu owych dodatków, auto zaczęło nabierać uroku. Progi zaokrągliły dół auta, a lotka oprócz swojego głównego atutu – aerodynamiki – wizualnie wydłużyła auto.

Kolejną rzeczą, jaka została dodana do niemieckiego samochodu były felgi. Właściciel wybrał model, który na rynku był dostępny od około pół roku, więc był rzadko spotykany na naszych drogach (teraz niestety już częściej). Aez Icon 5, bo to o nich mowa, zostały „obute” w opony BFGoodrich o wymiarach 195/50 R15. Niestety Piotrek przez dłuższy czas oglądał i pucował je w garażu, ponieważ z przyczyn technicznych – zima!, nie był w stanie ich zamontować. W tym czasie pomalowane zostały bębny i zaciski na kolor żółty.

Na dworze robiło się coraz cieplej, więc przyszedł czas na zamontowanie sportowej, owalnej końcówki układu wydechowego firmy Ulter.
Nadeszła wiosna, wiec można było „zająć” się zderzakami. Dokładka, którą wybrał właściciel została zaszpachlowana i zrównana ze zderzakiem. Seryjny zderzak pozbył się rowków i całość wygładzono żywicą. Szkoda, że po prawej stronie mieści się wyciągana klapka, która kryje za sobą hak holowniczy.

Po tym zabiegu tył nabrał masywnego wyglądu. A skoro tylni zderzak, to i przedni musi także dobrze wyglądać. Mały, seryjny, kanciasty przedni zderzak zastąpiono zderzakiem typu RS. Po pomalowaniu i zamontowaniu nie pasowały w nim zbyt duże kierunkowskazy i odblaski, jakie są montowane w Golfach. Po kilkunastu tygodniach zderzak wrócił ponownie do lakiernika, który przerobił go tak, jak to sobie Piotr wymarzył. Seryjne kierunkowskazy zderzaka zastąpiono kierunkowskazami od Golfa II. Właściciel zakupił także brewki i „hokejki”, które przy okazji zostały też polakierowane. Wybór padł na brewki, ponieważ wszystkie Golfy poddawane tuningowi mają na reflektorach okulary, co nie bardzo przypadło do gustu. Hokejki zamontowane zostały pod zderzakiem, a brewki leżały w garażu i czekały na swoją kolej.

Ostatnią rzeczą, jakiej brakowało do pełnego ospojlerowania auta była atrapa pomiędzy reflektorami. Oryginalna, posiadała znaczek VW, a żaden tuningowiec nie lubi seryjnych znaczków, dlatego też z grillem było najwięcej zabawy. Istotą jego oryginalności jest połączenie 3 grilli w jeden! Całość zbudowana jest na grillu od Golfa, środek od Skody Felicji, a obramowanie od WV Polo. Wraz z założeniem atrapy pojawiły się brewki. Teraz przód nabrał zadziornego i agresywnego wyglądu.

Jednak po zamontowaniu spojlerów i felg pozostawał pewien niedosyt, brakowało jakiegoś szczegółu… Oczywiście, Golf wyglądał jak traktor! Z tym problemem poradziło sobie pełne zawieszenie – amortyzatory, sprężyny i rozpórka kielichów. Auto zdecydowanie się obniżyło… no i zaczęły się problemy z parkowaniem, obecnie nie ma możliwości zaparkowania na krawężniku, czy przejechania przez większego „śpiącego policjanta”. Ale coś za coś, więc Piotr cieszy się, bo dzięki obniżeniu samochód rewelacyjnie zachowuje się na drodze. Nie ma żadnych przechyłów na ostrych łukach czy zakrętach. Pewnie trzyma się drogi. Auto wygląda bardzo groźnie. Z przodu mało przypomina już seryjnego (jeszcze kilka miesięcy temu) Golfa.

Po zabawie z zawieszeniem przyszła pora na wysokiej klasy wzmacniacz oraz tubę basową, jednak sprzęt ten jednak jeździ w aucie tylko na pokazy i zloty tuningowe.

Artykuł przytoczony z archiwum internetu ze względu na wysoką wartość merytoryczną. Jeśli uważasz,że nie powinno się to tutaj znaleźć napisz do nas